Z pozoru prosta czynność w naszych serwisach - szczególnie gumiarskich - jest traktowana strasznie po macoszemu. Standardowo wygląda to tak - samochód do góry (czasami każde koło z osobna), pneumat i sruuuuu odkręcają - jak idzie ciężko to walą aż się odkręci. Czasem aż dym idzie z nakrętek i gorące, że ciężko je złapać. Następnie wymiana oponek, zakładają koła - szczęście jeśli po selekcji pod względem bieżnika i krzywizny opony lub ewentualnych przebić. Nakrętka na nasadkę, przyłożenie do szpilki - pneumat i sruuuuu dokręcają. Spuszczenie na glebę i wyjazd - gotowe.
Tak wykonana wymiana opon może skończyć się dla nas tragicznie, jeśli w porę nie zareagujemy na dziwne chroboty i postukiwania dochodzące z kół.
A teraz kilka rad jak można zrobić to bezpiecznie i higienicznie:
1)Najlepiej unieść samochód wszystkimi czterema kołami do góry - w wypadku warsztatu nie ma problemu (podnośnik) - w warunkach garażowych robimy koło po kole i tu pojawia się jeden mały problem, który może mieć wpływ na zluzowanie się nawet prawidłowo pozornie dokręconego koła - ale o tym później. Oczywiście przed oderwaniem opony od podłoża należy wstępnie zluzować nakrętki kół (koła), które mamy zamiar zdjąć.
2) Do luzowania radzę używać lagi 1 m ramienia z odpowiednią nasadką (głęboka, żeby łapała całą wysoką nakrętkę i nie niszczyła tylko kmońcówki) o odpowiednim rozmiarze - nie odkręcać łba np.: 21 nasadką 22 - pomimo, że się da - to nakrętka zostanie zniszczona i potem na drodze kluczem fabrycznym sobie nie poradzimy.
3)Jeśli nakrętki są przelotowe i widać końcówkę szpilki (u naszych PT nieczęsto spotykane - w oryginale nakrętki zamknięte kapturkiem ozdobnym) radzę szczotką drucianą oczyścić wystającą końcówkę szpilki ze rdzy, aby przy odkręcaniu nie zablokować nakrętki. UWAGA: starajmy się nie psikać niczym na szpilkli i nakrętki. Można to robić jedynie w beznadziejnych wypadkach i pamiętać po odkręceniu opornej nakrętki o dokładnym wymyciu benzyną ekstrakcyjną zarówno nakrętki jak i szpilki - muszą być suche i niezatłuszczone.
4)Jeśli podczas luzowania lagą nie było kłopotów, to unosimy samochód ( lub jedno koło) odrywając je od podłoża. Teraz możemy użyć pneumata na najniższym biegu uważając pod koniec szpilki aby latająca lużno nakrętka nie zniszczyła początku gwintu.
5)Odbicie koła - wbrew pozorom to może być najtrudniejsza część demontażu - Jeśli nie chce sie oderwać od piasty (tarczy) uderzamy w miarę mocno ręką w oponę na boku od czoła w kierunku środka samochodu raz z jednej raz z drugiej strony. Można użyć nogi. W ekstremalnych sytuacjach gumowy młot - tylko w bok opony - uwaga na felgę. Uwaga na spadające koło - można w takim wypadku założyc jedną nakrętkę, żeby spadające koło nie uszkodziło nas lub siebie.
6)Teraz dokładnie sprawdźmy, czy niczego nie zepsuliśmy (lub samo się nie zepsuło):
a)stan nakrętek, zarówno łby jak i gwinty
b)stan szpilek - gwinty i ewentualne przewężenia przekroju sugerujące przeciągnięcie szpilki - jeśli taką przepuścimy, to dobrze jeśli urwie się przy dokręcaniu, bo jak wytrzyma to upier...... się w czasie dalszej eksploatacji, więc czynnośc jest ważna i poświęćmy jej dużo uwagi. Na tym będzie jeździł nasz samochód. Od tego zależy nasze bezpieczeństwo. Wymagajmy tego od ludzi, którzy wymieniają nam koła. Płacimy im nie tylko za wymianę, ale i za bezpieczeństwo.
7)Robimy, co mamy do zrobienia z kołami - to osobny temat i nie zabije nas, jeśli opony wytrzymają (tutaj mój ulubiony cytat z filmu Cars: Gumy nie wytrzymają matole!!!)
8)Przystępujemy do zakładania gotowych kół. Jeśli zmieniane były felgi zwróćmy uwagę na parę rzeczy:
a)czy nowa felga nie potrzebuje pierścienia osadczego - czyli czy centruje się ciasno na wypuście piasty koła - powinna wejść dość pasownie. Jeśli będzie za luźno to po pierwsze koło zostanie wycentrowane tylko na stożkach nakrętek - duży błąd i może chodzić góra dół, po drugie w skrajnych wypadkach obciążenie będzie powodowało pracę szpilek co może doprowadzić do ich zluzowania i w efekcie do wyjazdu koła w krzaki.
b)czy nowa felga nie potrzebuje specjalnych nakrętek - producenci najczęściej dostarczają swoje nakrętki przeznaczone do swoich felg - chodzi o stożek nakrętki, który musi być dopadowany do stożka w otworze felgi. Inaczej koło będzie sie luzować i cechować się zdolnościami separatystycznymi - hi hi - czarny humorek.
c)czy na tarczach hamulcowych - najczęściej jeszcze fabrycznie montowanych - nie ma blaszek, które maja za zadanie trzymać tarczę hamulcową na piaście - to blaszka okrągła z zadziorkami nałożona na szpilkę w celu pomocniczym przy montażu na taśmie, żeby tarcza przez przypadek nie spadła podczas montażu zacisków. Po pierwszej wymianie tarcz blaszki te lądują w koszu, ale czasem jakiś nadgorliwiec je zostawi i mamy problem - jeśli ich nie zauważymy, a zakładamy felgi nieoryginalne. Po założeniu felga nie będzie przylegała cała powierzchnią do tarczy hamulcowej, tylko z jednej strony będzie leżeć na tarczy, a z drugirej na blaszce, ponieważ tylko oryginalne felgi maja podtoczenie na wspomnianą blaszkę. Doprowadzi to do pokrzywienia tarcz hamulcowych i w efekcie także do luzowania kół. A więc blaszki ze szpilek do kubła!!!!
d)oczyścić powierzchnię tarczy (bębna) do której będzie przylegała felga - to miejsce na feldze i na tarczy musi być czyste. NIE SMAROWAC TEJ POWIERZCHNI NICZYM!!!!! BROŃ BOŻE SPRAYEM JAKIMKOLWIEK. Jedyne co można posmarować to osadzenie na centralnej części piasty, czyli tam, gdzie felga ciasno ma wejść na piastę. Jeśli czymś pryśniecie na przylgnię tarczy to zazwyczaj poleci też na część, po której hamuje klocek co doprowadzi do zmniejszenia siły hamowania i nierównomierności siły hamowania na obwodzie (szarpania w czasie hamowania). Posmarowanie elementu styku tarczy hamulcowej z felgą znacznie pogorszy zdolność odprowadzania ciepła z tarczy hamulcowej na felgę. Może też - w zależności czego użyjecie do pryskania - spowodować powstanie warstwy, która podczas eksploatacji ubije sie i spowoduje zluzowanie koła i sruuuuu..... w pole.
e)szpilki i nakrętki wymyte i odtłuszczone - żadnych smarów - stożki w felgach wyczyszczone i wymyte odtłuszczaczem (benzynka wystarczy - alkohol lejemy w gardło). Jeśli tak będą przygotowane to spoko - nie zluzują się.
9)Po założeniu kółek na piasty zakręcamy po dwa trzy zwoje nakrętki palcami - powinno sie to odbyć bez oporów i siłowania - jeśli coś idzie ciężko to nie liczmy, że dalej będzie lepiej. Sprawdzić co jest powodem - zniszczona szpilka czy nakrętka, a może każda szpilka ma inny skok gwintu? Miałem kiedyś taki numer. Jeśli wszystko idzie ok to przytrzymujemy koło ręką dociskając do piasty i dokręcamy nakrętki do oporu o felgę. Teraz kontrowersyjny temat: pneumatem czy rączką? Ja w swoim robię to rączką. Jak mi się bardzo spieszy to pneumatem, ale sie przy tym marszczę (szkoda, że nie widzicie jak wtedy wyglądam, ale może kiedyś Wam zademonstruję), a swoim podwładnym każę to robić rączką - mamy czas, klienci nie pchają się drzwiami i oknami - jestem pewien, że żaden się nie zagapi i na tym etapie nie przeciągnie już szpilki lub nie zagrzeje jej tak, że następnym razem przy odkręcaniu się upieprz... - tak często zdarza się w Voyagerach rg - no ale nie o tym.
10)Teraz opuszczamy samochód na koła, ale nie do końca, a tylko tak, żeby podczas dokręcania kół nie obracały się w powietrzu. I tutaj uwaga dla zwolenników metody koło po kole - jeśli opuszczamy samochód jednym kołem to na skutek właściwości zawieszenia i opony koło ulega przekoszeniu i naprężeniu dużo mocniejszemu niż przy opuszczaniu wszystkich czterech kół. Jeśli teraz dokręcimy koło na moment, to po przetoczeniu samochodu momentu tego może już nie być na wszystkich szpilkach. Dlatego zawsze należy koła dokręcać dwa razy - szczególnie po takiej wymianie koło po kole - najpierw po postawieniu - potem dwa metry do przodu, dwa do tyłu aby odprężyć oponę a przez to felgęna piaście i powtórne sprawdzenie. Prawidłowe dokręcenie w gwiazdę - jedynie tylko i wyłącznie KLUCZEM DYNAMOMETRYCZNYM!!!!!!! Klucz pneumatyczny, takim który robi wiuuuuuuurrrrr - to nie klucz dynamometryczny - rozrzut momentu jest tak duży, że nie może on służyć do prawidłowego dokręcenia koła. Klucz dynamometryczny robi podczas dokręcania klik klik lub ma zegarek lub wskazówkę pokazującą moment dokręcenia nakrętki (przepraszam za takie tłumaczenie, ale chciałbym, aby wszyscy wiedzieli jak ma ta czynnośc wyglądać). Klucz powinien być oczywiście sprawny i sprawdzany przynajmniej raz w miesiącu jeśli jest to duży warsztat gumiarski. Ja stosuję klucze nieregulowalne o zadanym momencie 135 NM, nigdy nie zastanawiam się, czy jest dobrze ustawiony - to klucz wyłącznie do dokręcania kół i niczego innego. Sprawdzany raz w miesiącu i regulowany. Teraz samo dokręcanie - po kliknięciu powinno się zaprzestać dalszego dokręcania - jeśli mechanik dalej posuwa dźwignię klucza - to właśnie przeciąga szpilkę. Nakrętka powinna sie też przed kliknięciem obrócić- jeśli tego nie zrobi, to znaczy, że podczas wstępnego dokręcania została za mocno dokręcona - należy ją zluzować i jeszcze raz dokręcić dynamem. Sprawdzić ciśnienie w oponach (na zimno!!)
11) Teraz najlepiej jakby ten co dokręcał zrobił jazdę próbną - jak źle zrobił, to on się zabije - hi hi czarny humorek znowu. I teraz uwaga!!!! Po jeździe próbnej w czasie której powinno się kilka razy dynamicznie ruszyć, przyhamować i porzucać samochodem lewo na prawo - mechanik powinien jeszcze raz sprawdzić moment dokręcenia kół kluczem dynamometrycznym!!!!!. Jeśli któraś szpilka nie utrzyma zadanego momentu i popłynie, nie może jej zostawić - bezwzględnie do wymiany. Dopiero teraz można powiedzieć, że jest OK. Nie denerwujcie się, jeśli mechanik po tej czynności powie wam, że trzeba wymienić dwie szpilki bo nie trzymają - to nie jego wina, wykazał się tylko troską o wasze bezpieczeństwo. Te elementy maja się prawo zużyć - ważne, żeby to w porę zauważyć.
12) Jeśli mamy nakrętki typu przelot, i założyliśmy koła zimowe bez kołpaków, to radzę zabezpieczyć końcówki szpilek przed rdzewieniem. Czym? Można to zrobić smarem - pamiętać później o odtłuszczeniu przy zakręcaniu. Nie za dużo - tak żeby nie rdzewiały.
13) Pomimo ostrożności i wszelkich starań po wymianie kół wyłączmy radio i co pewien czas posłuchajmy, czy nie słychać niepokojących dźwięków. Po 200 - 300 km możemy sobie dać spokój - pod warunkiem, że wymiana choć w połowie przypominała to co powyżej nabazgrałem.

Z góry przepraszam za literówki, ale moja laptopina nie zawsze wybija prawego alta. Spodziewam się komentarzy w stylu: po co tyle zachodu, na cholerę taka strarta czasu, przecież to powinno trwać 2 minuty, pneumaty są dla ludzi, przecież ręką wystarczy też mam parę - pit stop i sruuuuuuu walimy dalej. Chciałem jednak zaznaczyć, że jeśli sami nie zadbamy o to, aby nasze samochody (i rodziny) były bezpieczne, nikt za nas tego nie zrobi. Dlatego uważam, że klient serwisu jakiegokolwiek - powinien mieć świadomość tego, jak dane czynności bezpieczeństwa powinny wyglądać i po czym poznać, że tu już więcej nie ma po co wracać. Przynajmniej klucz dynamometryczny i sprawdzenie dokręcenia po jeździe próbnej - uważam to za bezwzględne minimum.
Artykuł powyższy jest efektem dokręcenia po serwisach gumiarskich kół luźnych w 3 samochodach w ciągu ostatniego tygodnia. Klienci umówili się na stuki w zawieszeniu - chcieli na przyszły tydzień. Po wywiadzie przez telefon i sugestii sprawdzenia dokrecenia kół dwóch odkręciło nakrętki palcami po przejechaniu 100 km od wymiany opon. Jeden dojechał do mnie przypadkiem osobiście po drodze do domu - bo mu cos stukało - wszystkie koła luźne - nie mógł uwierzyć - przecież dokręcali pneumatem..... U mnie trwało to podobno za długo - dlatego pojechał do "serwisu", no bo jak można wymieniać alu z klejonymi odważnikami rozmiar 21 cali teren przez 1h.45min. U mnie jeden człowiek kręci to od początku poprzez montaż i wyważenie do końca. Zaden pit stop - to nie f1 - tam jak odpadnie koło to pojedzie na trzech - Kubica pokazał jak. Poza tym jest banda i kierowca jest sam. Rodzina siedzi w domu.

Pozdrawiam i jestem ciekaw jakie są wasze opinie na temat luźnych kół.