
Wczoraj pojechałem moim Pitkiem na małą przejażdżkę, nie długa bo 30km, skończył mi się gaz więc całą drogę jechałem na benzynie. Wyłączyłem zapłon, zostawiłem samochód na parking i poszedłem. Wracam, wsiadam, zapalam a tu zgasł. Próbuję jeszcze raz, kręcił dobrze ale nie mógł zapalić więc równocześnie dodałem mu gazu i udało się, myślałem że będzie dobrze, ale dojeżdżam do ronda a tu kierownica ciężko chodzi(zgasł). Wrzuciłem bieg P i odpalam, odpalił dobrze ale zauważyłem że traci obroty. Jadę dalej, dojeżdżam do świateł obroty bardzo niskie, samochód stoi prędkość 0 a tu czuję delikatne zrywy i falowanie obrotów. Na niskich obrotach niecałe pół tysiąca. Dojechałem na stację, zatankowałem LPG ale na gazie to samo.
Macie jakiś pomysł co mogło się stać? Świece są prawie nowe,przewody żadne nie zagięte, nie ma znaczenia czy zimny czy ciepły pracuje tak samo. Teraz stoi przed domem, odłączyłem akumulator na 12h, włączyłem zapłon, zastartował normalnie ale dalej falują obroty i delikatnie szarpie autem. Metoda kluczykową nie pokazuje żadnego błędu tylko 1684, ale to akurat oczywiste. Wcześniej nie miałem żadnego problemu a kilka tygodniu temu wróciłem z trasy koło 3tyś km na gazie i na benzynie szedł bardzo dobrze.
Bardzo proszę o pomoc Pozdrawiam wszystkich
